Dziś przedłużamy umowę na wynajem mieszkania. To znaczy mamy nadzieję, że właścicielka nie wyskoczy z kolejną niespodzianką i będzie ją można przedłużyć. W związku z tym musimy jechać do moich rodziców po telewizor właścicielki, który wywieźliśmy tam dobre pół roku temu, bo nam zawalał miejsce. Dobrze, że B. się o tym wczoraj przypomniało, bo kobieta mogłaby się trochę zdziwić, że go nie ma.
Okazało się, że nie lecimy do Norwegii, bo Wizzair odwołał nasz lot. Proponowali nam inny dwa dni wcześniej, ale to się nam wcale nie opłaca, więc papa Norwegio, do zobaczenia za rok.
Lecę sprzątać mieszkanie, żeby właścicielka nie miała się do czego przyczepić i nie mogła nas wyrzucić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz